piątek, 23 marca 2012

Warszawa-Budapeszt-Doha-Kathmandu.

Znamy się z Lili i Michałem już chyba z 5 lat.
Od początku trzymam kciuki za ich poczynania. Michał nieźle rozbujał ideę fotografowania wszędzie i czym się da...
Słynne bitwy uliczne na fotostrzały, czy niesamowity (perfekcyjnie dopieszczony) magazyn PokochajFotografie.pl
Fantastyczny team: Michałowe pomysły i logistyka Lili.
Jesteśmy umówione na Okęciu.
Hmmm, tylko jak wygląda Lili?
Głupie pytanie, Lili może być tylko liliowa!
Spotykamy się pierwszy raz w realu.
Parammmmm: Oto Lili.


Jeszcze nie znam Ani ale zaraz nadrabiamy zaległości.
Pozwólcie, że Państwu przedstawię: Ania z Poznania i Lili z Gliwic.


Pierwszy start. Budapeszt. 
Lili lekko nieswoja, latanie nie należy do jej najbardziej ulubionych zajęć. Zostanie zagadana, to może się nie zorientuje, że lecimy:)
Stolica Węgier wita, niczym w czeskim filmie- nikt nic nie wie... mało tego... nie ma nikogo, kogo można zapytać. Przekraczamy coraz nowe magiczne bramki w poszukiwaniu stanowiska gdzie dostaniemy nowe karty pokładowe. 
Nowe życie w Norwegii nauczyło mnie wylajtowania w takich sytuacjach. Niech oni się martwią jak nas znaleźć i wpakować do odpowiedniego samolotu.
Za godzinę słowo staje się ciałem, wywołują nas przez megafon, a potem dostajemy reprymendę: gdzie się szlajamy. Ehhhh Blok Państw Wschodnich!
Przemiłe stewardessy witają nas na pokładzie linii katarskich na trasie do Doha.



Żebyśmy za bardzo nie marudzili przez te parę godzi każdy dostaje kocyk, poduszeczkę, napoje wyskokowe do woli, niezły poczęstunek (już nawet nie wiem obiad czy kolacja) i słuchawki.
Przed oczami monitorek z wyborem ulubionej rozrywki:


Zleciało. Lądujemy w Katarze. 
Nocleg na wieeeeeelkim lotnisku w Doha.


Każdy śpi jak potrafi najlepiej:)



Oby do rana.


Na lotnisku niczym na postoju taksówek, co chwilę start.
Nasza kolej.
Kurs do Kathmandu.
Jesteśmy na miejscu, jeszcze tylko wypełnimy kwitki na wizę i...
powitanie w Nepalu.
Czekają na nas Michał i Marek.
Ale to już inna bajka...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz