poniedziałek, 26 marca 2012

Cegielnia.

Niczym w grze komputerowej dla dzieci przenosimy się jednym zgrabnym ruchem do nowej krainy- Cegielnia.
Cegielnia to nie tylko zakład pracy niechronionej ale taka oś w nepalskiej rzeczywistości wokół której zakreśla się byt około setki (a może i więcej) mieszkańców.
Produkcja cegieł, życie domowe i towarzyskie, zabawy dzieciaków, randki tych starszych... płynnie mieszają się ze sobą.
Każdy może być podwójnym graczem jednocześnie. Lepić cegły z gliny i... bawić się z maluchami.
Dla nas zajęcia z fotografowania ludzi.
- Nie możesz zrobić z daleka dobrego portretu. Podejdź bliżej twarzy.
- Nie. Tego nie dam rady zrobić. To tak jakbym kogoś gwałciła przystawiając mu obiektyw kilkanaście cm od twarzy.
- No to zapomnij o fotografowaniu ludzi.
- Ale gdzie jest napisane, że ja muszę fotografować ludzi?
  Nigdzie nie jest napisane, więc nie będę ich fotografować!


















- Jak wygląda kuchnia nepalska?
- Na pewno, nie jest tym to co my tu jemy. Pławimy się w luksusach. Normalnie jada się tu ryż z czymśtam, najczęściej ciecierzycą, soczewicą i takie tam. Dwa razy na dzień i to wszystko.


- A teraz zrób to samo zdjęcie tylko z blendą. Widzisz różnicę? 
- Faktycznie, nie ma tych cieni na twarzy.
- A teraz odwrócę ją na srebrną stronę i pyknij raz jeszcze. Widzisz co się zmieniło?
- I wozisz ją (blendę) wszędzie ze sobą?
- Pewnie, zobacz jak się fajnie składa... i już jest malutka.

- I co dało się podejść bliżej?
- Ja, ja nie chciała...


 -Ten to sam wepchnął mi się w kadr. Ma chłopak parcie na szkło. Taki lokalny Sharhrukh Khan...
- Dobra, dobra nie zagaduj. Pokaż co tam masz na wyświetlaczu?
- Nie dało się tych z tła bardziej w tło zepchnąć? Zamiast kręcić tym zumem podejdź bliżej. Nie da się?
- Powiedziałam już, że nie ma bata, nie podejdę!


- No dobra, a to co, teleobiektyw?
- Nieee.. przez przypadek, sam wszedł w obiektyw:)
- Aaaaa, widzisz dało się!




I tak na pożegnanie. Moje ulubione -KOLORY!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz