poniedziałek, 5 marca 2012

Potęga podświadomości.

Krótka instrukcja obsługi (dla niedowiarków) jak działa prawo przyciągania.
Jeszcze krótsze streszczenie o jakie przyciąganie chodzi.
Przyciągamy do siebie to o czym intensywnie myślimy- dobrze albo niedobrze.
Więc skoro działa w obie strony to wystarczy zaprogramować się na plusss i gotowe!
Jeśli testujemy z niedowierzaniem (i tak się nie uda) to na pewno się nie uda.
Do konkretów.
Jesienią ubiegłego roku pojawił się w katalogu kursów do specjalizacji jeden, na którym bardzo chciałam być (zdjęcia rtg szkieletu). Jak tylko się pojawił od ręki zapisałam się. Nie dostałam potwierdzenia z automatu, co zazwyczaj ma miejsce.
-A pewnie jeszcze kupa czasu do marca następnego roku, nie ma się co spinać- pomyślałam sobie.
Luty tego roku. Jørgen (kolega z oddziału) pyta czy jadę na kurs?
-Jasne odpowiedziałam. I tknęło mnie... że do tej pory potwierdzenia nie mam. Sprawdzam w bazie kursów... i okazuje się, że nie ma mnie na liście a termin składania podań minął miesiąc temu.
Krew nieco zawrzała, bo następna okazja dopiero za 2 lata, taki cykl.
Z systemem binarnym raczej awanturować się nie będę, kto zawalił...
Usiadłam, ostudziłam nadnercza i pomyślałam: czy na pewno chcę stanąć na rzęsach...
Będę na szkielecie! tak właśnie postanowiłam.
Napisałam maila do koordynatora i w odpowiedzi dowiedziałam się, że niestety lista jest pełna (100 osób)  i trochę jeszcze zainteresowanych w rezerwie. Jeśli zwolni się jakieś miejsce- dadzą znać.
Dziś siedzę sobie w pracy przed monitorem, czynię powinność swoję.
Kątem oka (przecież mam kąt oka to widzę) rejestruję nową pocztę. Sprawdzam. Mail rozesłany do wszystkich z listy rezerwowej, że właśnie zwolniło się jedno miejsce i kto pierwszy ten lepszy...
Bingo!
Lecę na kurs w Stavanger od następnego poniedziałku.
PS. Niesprawny aparat fotograficzny, którzy kupiłam też wyantycypowałam:)
No i co, teraz wierzycie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz