środa, 21 marca 2012

Kraków-Warszawa.

-Hei Isia, mam czekać na Piotrka na lotnisku, czy działać na własną rękę?
-Aaaa, to dzisiaj przyleciałaś?
-No, tak... ale dam sobie radę, żadnych zbędnych ruchów.
-ale...ale...
-Nie mam czasu gadać, lecę. Zapomnij o tym telefonie i żadnej gorącej linii z Piotrkiem!
-No ale...
-Dobra, dobra... zadzwonię od Kaśki z Warszawy. Pa.

I teraz rura do miasta. Stałym rytuałem: denysta, fryzjer... i jeszcze szybkie zakupy w Saturnie...wymiana okularów.
20.30 jestem gotowa do pociągu do Warszawy.
Tylko tak się składa, że żadnego pociągu już nie ma.

-No hei Isia... potrzebuję kawałka podłogi do przespania.
-Jak się nie boisz wirusów to wpadaj, wszystkie chłopaki gorączkują, a z biegunką i wymiotami to jest podział na role.
-Wiesz, że nie wierzę w drobnoustroje. Wpadam.

Faktycznie nigdy wcześniej nie widziałam braci Biegów w tak opłakanym stanie.
Maciuś, nie chce chcieć, żeby nikt był z nim w pokoju... Krzysiu kaszle... Rafałek chrypi i nie wie czy nie będzie wymiotował. Nawet nie mają siły się tłuc nawzajem.

Rano do pociągu i do stolicy, do salonu wystawowego Miele gdzie mają miejsce fotowarsztaty: Fotokulinaria dla bloggerów.
Wykłada Leszek Szurkowski.


Pan Tomek- młodociany kucharz (ponoć celebryta z TVN-u) miesza w garach, a my mamy za zadanie pięknie sfotografować efekty jego pracy.
Gdzieś tak między ustami, a brzegiem pucharu przewija się asystentka Małgosia (jak się potem miało okazać -moja nowa guru, co ma czarny pas w gotowaniu i pieczeniu. Baaa, nawet jest lepsza ode mnie:)
Fantastyczna atmosfera, w końcu ludzie z tej samej branży co rozumieją, że fotografowanie jedzenia to sztuka nie zboczenie.
No to do dzieła!
Przede wszystkim odpowiednie światło.
Po drugie- kompozycja.
Po trzecie-fantazja ułańska.









Jak popracujemy nad warsztatem to może kieeeeeeedyśśśś dojdziemy do takiej wprawy.
A tu wpis z Nikonowej Akademii:
http://www.akademianikona.pl/blog/wpis/fotokulinaria-dla-blogerow-%E2%80%93-warszawa-21-03-2012

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz