niedziela, 19 lutego 2012

Hemsedal#1.

Plan na niedzielę: wstajemy o wschodzie słońca i drzemy do łyka na nartach.
Plan oczywiście jest autorstwa Kuby.
Mój plan: wstaniemy i zobaczymy co wyjdzie.
Trzeba znaleźć jakąś część wspólną. Łatwo nie będzie.
Godzina 5.00 dzwoni komórka Janusza. Słychać ciche ruchy. Wstajemy uścisnąć grabkę przed drogą powrotną. 
Dzwoni komóra Marysi- 6.30. Zero reakcji czyjejkolwiek.
Dzwoni komóra Kuby 7.30. Przewracam się na lewy bok. Nie szukajcie mnie nigdzie zwłaszcza w Afryce Północnej. Dobranoc.
Godzina ósma, mało katolicka godzina jak na niedzielę.
Decyzja zapadła, trzeba wstać. 
Parammmmm, dzieci same przygotowały śniadanie.


Miły początek, oby tak dalej!
Potem idziemy zbadać teren, zwłaszcza, że mieszkamy w hyttcie prawie pod stokiem.
Dobrze jest! 
A jutro do szkoły. Narciarskiej i snowboardowej ma się rozumieć.
Wieczorem zajęcia własne.







Jak to dobrze od czasu do czasu wypocząć na łonie natury, z dala od cywilizacji:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz