środa, 11 stycznia 2012

Szczęście małych rybek.

Miało być o notowaniach z ubiegłego roku.
Książki.
Stosy książek, które zwyciężyły w wadze ciężkiej ze stosami kiełbasy wiejskiej czy szynki swojskiej i wylądowały w Norwegii.
Moje ulubione:
Simon Leys "Szczęście małych rybek" zbiór felietonów z magazynów literackich.


Mnóstwo perełek do wyłowienia. Jak choćby ta:
"Zhuangzi i logik Huizi przechadzali się po moście na rzeką Hao. Zhuangzi zauważył: "nie pan spojrzy na te małe rybki, które igrają sobie, zwinne i wolne. Jakież są szczęśliwe!". "Nie jest pan rybką- zaoponował Huizi. -Skąd pan wie, że rybki są szczęśliwe?".
-Pan nie jest mną, skąd pan może wiedzieć, co ja wiem o szczęściu rybek?"
"Przyznaję, że nie jestem panem i w takim razie nie mogę wiedzieć, co pan wie.
A ponieważ pan nie jest rybą, nie może pan wiedzieć, czy ryby są szczęśliwe".
"Zacznijmy od początku- odpowiedział Zhuangzi.
-Kiedy spytał mnie pan, "Skąd wiem, że rybki są szczęśliwe?", sama forma pańskiego pytania sugerowała, że pan wie, że ja to wiem. A teraz, skoro chce pan wiedzieć skąd ja to wiem, no to cóż , dowiedziałem się tego spacerując nad rzeką Hao".

Inny typ: M.J Ryan "Potęga cierpliwości", książka która uratowała mi życie. Przeczytałam fury innych poradników na tematy różniste, ten jest bez pudła.


Kategoria dzieciaki:
Tosia: Annelore Parot "Aoki".


Rzecz o japońskich laleczkach kokeshi z kulturą Japonii  w tle, która wciąga wszystkich.
Staszek aby przyspieszyć kartkowanie zaoferował się, że to on będzie czytał.
Mmmmmm, jakie ładne.
Staś:


"Gra o biegun południowy" Jon Ewo.
Jak to się Amundsen ścigał ze Scottem na śmierć i życie.
Tak wyrysowane, że klękajcie narody! BJØRN OUSLAND- to nazwisko trzeba zapamiętać.
O muzyce innym razem.

1 komentarz:

  1. gdyby to był kvinnespillet, to nie mieliby szans z naszą Justysią

    OdpowiedzUsuń