środa, 4 stycznia 2012

Przyjaciołom moim.



Wczoraj wpadł do Staszka Anton, którego nie było ze 2 tygodnie, bawił  w rodzinnych Niemczech.
Wpadł koło dziesiątej, wypadł po jedenastej (w nocy)- przekazała wiadomość babcia, gdy wróciłam po dyżurze.
Fajnie, pomyślałam sobie, Stachu tęsknił za kumplami. Często jęczał, że mu się nuuuuuuuuuudzi bez przyjaciół, którzy wybyli na Święta.
Ma to w genach po rodzicach.
I tak natchnęło mnie dziś o przyjaźni.

To było jeszcze na studiach. Wpadła do akademika B. która jest moją pierwszą poważną przyjaźnią.
-Zazdroszczę ci twoich przyjaciół.
-Ba, sama ich sobie zazdroszczę
 Jak mówi przysłowie: Nie ten przyjaciel co polewa do kieliszka, tylko ten co trzyma głowę nad sedesem jak...
I takich właśnie przyjaciół miałam, sorry mam nadal.
Jak owej pamiętnej nocy panieńskiej A. kiedy to straaaasznie zmęczone (razem z M.) zostałyśmy z trudem doprowadzone pod drzwi pokoju w akademiku.
W roli doprowadzającego wystąpił Kuba, który pocił się aby utrzymać nas w pionie i jednocześnie zatkać nam usta, cobyśmy wszystkich nie postawiły w środku nocy na równe nogi.
Na miejscu okazało się, że żadna z nas nie jest w stanie znaleźć klucza ale za to dostałyśmy głupawy.
Biedny Kuba u kresu wytrzymałości psychicznej, składając się w scyzoryk z przeprosinami, został zmuszony ściągnąć z łóżka Krisa, sąsiadującego z nami przez łazienkę, żeby nas przepuścił.
Do tej pory pamiętam krisową minę, nie do końca dobudzoną ale wyrażającą duży zachwyt nad naszym wyczynem. Wyrwało mu się tylko: O k...!
Po czym gdy jako tako doprowadziłyśmy się do stanu używalności, narobił herbaty i złego słowa nie powiedział.
Co znaczy prawdziwy przyjaciel:)
Parę lat potem po studiach:
-Wiesz, ty to masz samych niesamowitych znajomych.
-Bo tak jest.
-No ale to są ci sami, nasi wspólni znajomi, co nie?
-Fakt. Ale nie powiesz chyba, że Benon jest przeciętny.
-Fakt, nie powiem...
No nie da się być szczęśliwym bez przyjaciół.
Przełomowy eksperyment społeczny, gdzie w miasteczku Slough (Anglia) zwykli mieszkańcy wcielali w życie założenia "nauki o szczęściu" wykazał, że żadne fury złota, sukcesy w pracy, sława, władza nie zapewniają takiego poczucia szczęścia jakie dają proste przyjemności: rodzina, przyjaciele, seks z ukochaną osobą czy mniej stresująca droga do pracy.
Cały serial BBC o tym wyszedł.
"Przyjaźń jest rzeczą nadzwyczaj cenną i jednocześnie jednym z najtańszych sposobów na szczęście".
Ale można sobie samemu o tym poczytać (Liz Hoggard "Jak być szczęśliwym").
Dziękuję z tego miejsca wszystkim naszym przyjaciołom za to, że są i dają wiatr w żagle gdy totalna flauta.
A my też jesteśmy po to aby wsiąść w kosiarkę do trawy i przybyć aby pobyć... ot tak po prostu.
I zżynam z Kuby, który na skype miał swojego czasu tekst starej pieśni ludowej:

 Hvem kan seile foruten vind.
 Hvem kan ro uten årer.
 Hvem kan skilles fra vennen sin.
 Uten å felle tårer.
 Jeg kan seile foruten vind.
 Jeg kan ro uten årer.
 Men ikke skilles fra vennen min.
 Uten å felle tårer.

Co w wolnym przekładzie idzie mniej więcej tak:

Kto potrafi żeglować bez wiatru.
Kto potrafi wiosłować bez wioseł.
Kto potrafi rozstać się z przyjacielem swym.
Nie uroniwszy łzy.
Ja potrafię...
to wszystko ale nie rozstać się z moim przyjacielem bez ryku.

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO ANKA, TOŻ TO DZIŚ TWOJE URODZINY!

2 komentarze:

  1. Stara prawda mówi - o występkach dzieci ostatni dowiadują się rodzice.

    OdpowiedzUsuń
  2. I widzisz ilu siwych wlosow Ci zaoszczedzilysmy, majac na uwadze ojcowska troskliwosc.

    OdpowiedzUsuń