czwartek, 14 listopada 2013

Samorodek.

Wczoraj była wywiadówka. Czworo do brydża przy jednym stoliku: wychowawca, Stachu, Kuba i ja.
Wszystko w norweskim standardzie (dziecko jest genialne... jak wszystkie pozostałe dzieci) no może ciut ponad standardem... Gość jest ponad standardem (ale ciiiiiii... tu wszystko musi być w standardzie bo inaczej kłopot gotowy) ale ma to gdzieś. Zdolny ale niewyskoczny. Skąd ja to znam (zdolna ale leniwa). W sumie z genów się nie wyrasta, tylko czemu te dzieci wybierają najgorsze allele? Ambicję po tatusiu i brak konsekwencji po mamusi.
- No i jak, zadowoleni jesteście? zapytał Staś
- Dla mnie bomba! - odparowałam bez namysłu
- A jak dla mnie, nieźle ale będziemy musieli popracować nad...
...
Dobra, a teraz na offie przyznaj się, zadowolony jesteś z chłopaka?
Dość ale martwi mnie, że nie ma innych zainteresowań poza kompem i do niczego nie dąży...
A do czego ma dążyć?
No nie wiem, ale żeby coś go interesowało...
...
Następnego dnia występ w szkole w ramach tygodnia Slåtten skule:
- Ty, Stary, wiedziałeś, że on umie grać na gitarze?
- Skąd.
- No i jaki ładny gliniany domek na świeczkę zrobił. Samorodek, po prostu.






Wszystkie kochamy Justysia. 


" W Norwegii wszystkie dziewczyny są blondynkami, bez względu na kolor włosów"


Stachu i Anton.


Artysta konceptualny.



Być jak Kuba T.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz