niedziela, 27 października 2013

Niedziela będzie dla nas.

Czemu mnie nie ma?
Jak mnie nie ma jak jestem, albo na dyżurze albo po dyżurze. Znaczy się zmięta. Czasami ukradkiem sprawdzam, czy jakiś dobry człowiek nie przyszedł mi z pomocą i dopisał parę postów. Ale gdzie tam, nuuuuuuuuudyyyyyyy!
Nie ma co narzekać tylko do klawiatury!
Niby nie widzi się jak własne dzieci rosną (no chyba, że przy okazji wymiany garderoby z sezonu na sezon i ze zdziwieniem człek zauważa: oooooooo, wyrosłeś (-aś) już z tego a ledwo dwa razy założone). Czasami jednak można złapać takie momenty.
W tym tygodniu Tosia dostała komórkę, pierwszą w życiu. I chyba jest już nastolatką:) Takie sprawia wrażenie. No dobra, może to już w Rzymie się zaczęło jak ciocia Anula zabrała towarzystwo na zakupy i w Benettonie - nieźle zaszalały. Od tej pory Tosia decyduje sama w co ma się ubrać i nie ma, że założy wszystko jak leci co dostanie (czyt. co leżało na szczycie stosu).
Poza tym poprosiła, żeby zapisać ją na trening piłki nożnej, na który chodzą wszystkie dziewczyny z nowej klasy. Co było robić, kolejne zamówienie (dowóz-odwóz) przyjęte do realizacji.
Stachu natomiast rozpoczął treningi na ju jitsu. Co było zrobić, zlecenie przyjęte do realizacji...
Odpoczywać to ja sobie będę w trumnie.
Korzystając z ładnej październikowej pogody i wolnych przebiegów (kapasitet po norwesku) ruszamy na szybką wycieczkę. Szybką - bo muszę przysiąść przed poniedziałkową i wtorkową prezentacją o zapaleniu trzustki. Swoją drogę coraz lepiej idą mi szkolenia na tematy, o których nie mam zielonego pojęcia:).
Po szybkiej godzinie zbierania się, trzykrotnym przekręcania klucza w zamku (tradycyjnie każdy z nas, no może prawie każdy czegośtam zapomniał) wsiadamy w końcu do auta.
I Stachu robi wielorybka (głęboki wdech, a potem ffffffffffffffffffffff...)
- co jest?
- zapomniałem dać Tosi zaproszenia na urodziny koleżnaki, które dostałem do przekazania w szkole.
- kiedy?
- chyba dzisiaj o trzeciej
- która jest?
- w pół do drugiej
- ok, krótka wycieczka i w drodze powrotnej odstawiamy Tosię na kręgle.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz